Są ludzie, którzy na słowo remont bledną, wzdychają i zaczynają mentalnie pakować walizkę na spontaniczne wakacje. Ja natomiast mam zupełnie odwrotną reakcję — uśmiecham się pod nosem, bo wiem, że każdy remont, niezależnie od skali, to zapowiedź zmiany na lepsze. Nawet jeśli przez chwilę wygląda to jak kontrolowany chaos, a magazyn przypomina labirynt z kartonów, który mógłby konkurować z Minotaurem. Ale właśnie w tym chaosie kryje się coś wyjątkowego. Remont to idealny moment, żeby przestawić kartony, przesunąć je, przejrzeć, a czasem nawet odnaleźć te, które tajemniczo „przeprowadziły się” na tył regału albo boczną półkę. Kartony mają swoje życie — ja tylko staram się za nimi nadążyć.